Wakacje czas start

<p style="text-align: …

Kraków nie wypalił. Trudno bo to nie był nasz pomysł, a mieliśmy się zabrać z kuzynostwem. Ale szkoda było. Jednak nie ma tego złego, bo miałam okazję przyjrzeć się zawodom balonowym i urokowi jaki ma kilkanaście lecących balonów. Zaczęły się wyjazdy i niestety widziałam już pierwsze psy wyrzucone przy drodze. Chodziły, patrzyły, szukały (wchodząc na jezdnię) i czekały biedne na swoich właścicieli bo przecież pan tutaj mnie zostawił. Jak ci ludzie mogą spać w nocy? Nie wiem.

Wolność

<p style="text-align: …

Dziewiąty rok mojej pracy dobiegł końca. Wizja wakacyjnego czasu spędzanego w domu nadal niestety kojarzy mi się ze sprowadzeniem do roli kury domowej. Nigdy nie sądziłam, że kiedyś uznam pracę za potrzebną do samookreślania siebie. A póki co, to szykuje się spontaniczny wyjazd na weekend do Krakowa z jeszcze jedną parą.

To już było

<p style="text-align: …

Zimno. Dokładnie rok temu wyjeżdżaliśmy do Chorwacji poubierani w ciepłe swetry, a po przybyciu na miejsce nie mogliśmy się w pierwszej chwili odnaleźć w tamtejszym upale.

Po raz kolejny nie zdołałam oprzeć się zakupom. Czasami przejeżdżam obok małego sklepiku, w którym na wystawie często wiszą ładne sukienki. Dziś nie wytrzymałam, zatrzymałam się i kupiłam sobie coś z okazji zakończenia roku 😉

Chwilowa paranoja

<p style="text-align: …

Od dwóch miesięcy czekam na ten moment, na ostatni dzwonek. Żaden weekend, nawet przedłużony nie wystarczał na regenerację, jak zwykle gdy zaczyna się największa gorączka mój organizm ma już wyczerpane pokłady cierpliwości i chęci. Ale wielki dzień nadchodzi. A mnie naszła konsternacja! Co ja będę od poniedziałku robić?! Przecież dobrze mi w takim rytmie dnia! A w domu to przecież zostanę połknięta i wypluta przez nudną rutynę!

Spokojnie, leci z nami pilot. Już w poniedziałek będę uchachana po kokardę brakiem konieczności wstawania o 6:25 i szybko rozsmakuję się w błogim lenistwie.

Ostatnia prosta

<span …

Z drugiej pracowej zagwozdki również udało się gładko wyjść. Rada klasyfikacyjna i podsumowująca już za nami. Teraz tylko mały stresik z nagrodami czy starczy, ale zawsze starcza więc chyba i teraz będzie OK. Jedynie co mnie zdenerwowało to możliwość wyjazdu w środę na cały dzień, bardzo mi to nie na rękę, ale mam nadzieję, że jednak nie będę musiała jechać. I tak to dotoczymy się do piątku…

<p style="text-align: …

Nic szczególnego do Szwagierki nie mam, ale pewne fakty irytują. Bo niby jest taka rodzinna i jak zapraszaliśmy na wesele to według niej powinniśmy zaprosić wszystkich pociotków, z którymi na co dzień nie mają żadnym kontaktów (ale to rodzina). Natomiast teraz obserwuję Dzień Matki i Dzień Ojca i na grobie Teściów to podejrzewam, że byliśmy tylko my. I wtedy i dziś byliśmy już bardziej pod wieczór to znicze puste, liście na pomniku. A to w moim odczucie oznacza, że coś tu nie gra… nic Mężowi o tym nie mówię, ale ja wyrabiam sobie opinię.

Techniczna niemoc

<p style="text-align: …

Zarówno komputer jak i internet nie współpracują ostatnio ze mną jak należy. Komputer coraz częściej się zawiesza, na co pomaga jedynie wyjmowanie baterii. A internet niby chodzi, a jednak nie chodzi. Denerwuje mnie taki stan, bo nie lubię nie móc korzystać z czegoś co mam, a nie potrafię nic zrobić żeby było lepiej. Komputerowi zaaplikowałam czyszczenie i defragmentację dysku, ale na modem internetowy zupełnie nie wiem co poradzić (nie wiem czy jak inne sprzęty ma działać jedynie 2 lata bo akurat tyle już go używam czy co?). A o problemach z tuszem do drukarki nie będę nawet wspominać, teraz drukować już nic nie będę więc odwieszę sprawę na kołku do sierpnia.

Skaza

<p style="text-align: …

I straciłam pewność siebie. I nie dostrzegam już atutów. Tylko jedno zatruwa myśli. Ile to już w sumie lat? Pewnie większość mojego życia. A do tego boję się, że będzie gorzej. A przez ostatnie dwa lata było tak dobrze. Z dumą patrzyłam w lustro na całokształt. Teraz znowu wzrok opuszczony…