Kapryśny poniedziałek

<div …

Dziwny jest ten dzień. Jakoś tak ciężko rzeczy nazwać po imieniu, ale wyjątkowo prosto je zanegować i umniejszyć. Od tak sobie, bez powodu. Godziny mijały sennie i bezcelowo. Teraz dopiero się trochę wyrwałam z tego letargu. Odpowiednia muzyka potrafi sporo zdziałać, a faktycznie głodna już byłam mocniejszych dźwięków i zdecydowanych głosów.

Efekty ochłodzenia

<div …

Przemarzłam przez te kilka ostatnich dni tyle razy i tak solidnie, że już są efekty: kichanie i tak jakoś… Akurat teraz! Na weekend, kiedy mamy tyle do załatwienia: zakupy takie mniejsze i te większe (bo można powiedzieć, że remontowe). Chyba przed snem wypiję coś antyprzeziębieniowego. No przecież nie chcę spędzić weekendu na pociąganiu nosem i zawijaniu się w koc.

Uśmiech losu

<div …

Nim się obejrzałam przyszła jesień. Ale tyle się działo, tyle się w moim życiu zmieniło. Każdy dzień był taki intensywny, pełen wrażeń, nadziei, pytań, marzeń, a czasami i lęków. Ale teraz wszystko się krystalizuje, staje się stabilne i gotowe by na tym zacząć budować przyszłość. Gdyby pół roku temu ktoś powiedział mi, że teraz będzie tak jak jest, to bym nie uwierzyła. A dziś? Dziś cieszę się chwilą, Nim, nami i tym, co może przynieść jutro…

W objęciach zakochania

<div …

Wspólnie spędzonego czasu robi się coraz więcej, plany na przyszłość stają się konkretniejsze, uczucia pewniejsze. A do tego spontaniczność… krótka decyzja i po kilkudziesięciu minutach jesteśmy w innym mieście na kawie, ciastku i małym spacerze. W weekendy rozsmakowanie w swojej obecności. Tylko w tygodniu tęsknimy do siebie, odliczając czas do wieczornych spotkań. Jest z pozoru tak jak u reszty świeżo zakochanych, ale to jest nasze i  przez to niepowtarzalne. Oby taki stan udało się utrzymać jak najdłużej.

O poranku

<div …

Zapach kawy, smak ciepłych jeszcze bułek po które chodzi o 7 rano do sklepu, później odwozi mnie do pracy i całuje delikatnie na pożegnanie. Z tym teraz kojarzą mi się poranki, tylko szkoda momentu, w którym muszę wysunąć się z Jego ciepłych ramion bo jest pora wstawania.