Skamieniałe łzy

<div …

28 kwietnia – dzień o znaczącej przeszłości i teraźniejszości, która w taką przeszłość się zamieni – dobiegł końca, za chwilę położę się spać z nadzieją na spokojną noc. Najpierw jednak chciałam się wypłakać. Ale nie mogłam. Włączyłam dvd, ostatnie chwile Maximusa jak zwykle uwolniły emocje. Ulga jednak jest krótkotrwała, nadal czuję ciężar, którego chciałabym się pozbyć. Zatem jeszcze raz: wybór scen i play.

Nerwowy potok myśli

<div …

Ja wiem, że każdy musi w życiu swoje przejść. Swoją dawkę radości i cierpienia. Przyjaźnimy się we cztery, a wydaje mi się, że w ostatnim czasie los w większej mierze doświadcza nas smutkami. Brakuje równowagi pozwalającej na optymizm. Kolejna z nas przeżywa najgorsze chwile w swoim życiu, a my pozostajemy bezradne mimo, że znamy ten ból.
Mnie jeszcze dziś czeka bardzo trudna i poważna rozmowa. Przytłoczył mnie ten dzień…

Tak leczy czas

<div …

14 lat temu też było pięknie, słonecznie i ciepło. To kontrastowało z rozgrywającym się dla niektórych dramatem. Tak dobrze pamiętam wydarzenia tamtego popołudnia, wieczoru, nocy i poranka dnia następnego, pamiętam nawet wypowiadane słowa. Może to dziwne, może tak nie powinno być, ale potrafię myśleć o tamtym dniu z takim… spokojem.

Wnioski z obserwacji

<div …

Muszę przyznać, że ten zawód ma swoje atrakcje niespotykane w innych profesjach. W jednej dziś miałam przyjemność brać udział i nieźle się nawet bawiłam obserwując poczynania nastolaktów. Ale też kiedy przyglądałam się dzieciakom to uświadomiłam sobie jak dużo człowiek traci z każdym dodanym do metryki rokiem. Zanika beztroska, która w tym czasie jest jeszcze nieskażona dorosłością, naturalna prostota istnienia zaczyna się komplikować, decyzje nabierają wagi. Poczułam tą atmosferę, która jeszcze kilkanaście lat temu, przy takich okazjach, była przeznaczona dla mnie… dziś mogłam tylko być obok. Obok, bo tak nakazuje dorosłość czy funkcja, którą pełniłam. Odczułam na sobie kolejny rodzaj przemijalności i zatęskniłam za tym co utracone. Na każdym etapie życia coś tracimy, coś innego zyskujemy. Tylko czy zawsze bilans strat jest równy zyskom?

Bodźce zewnętrzne

<div …

Niespodziewanie usłyszałam "Wielką miłość" Krajewskiego. Przypomniałam sobie ich wirujących w tańcu, szczęśliwych, zakochanych i… nas z tamtego wieczoru i nocy, również szczęśliwych. I popłynęły łzy rozczarowania, rozżalenia…
Poźniej oglądałam film i w pewnej chwili zauważyłam motywy wywołujące skojarzenia do mrocznej wiedzy, którą zostałam obarczona w weekend. I znowu samoistnie popłynęły łzy, tym razem łzy gniewu.
Właśnie tego się boję, takich przypadkowych skojarzeń, bo to one poruszają najgłębsze emocje. Gdy o czymś myślę celowo to łatwiej je opanować, wiem czego się spodziewać.

Myślenie perspektywiczne

<br style="font-weight: …


"Nieodwracalne jest domeną Boga – tak myślą Indianie. To ich tabu.
Zgodnie z tą zasadą, nie powinniśmy stosować plastiku, dopóki nie nauczymy się go utylizować." To, z okazji Dnia Ziemi
"A szerzej: Zanim nabałaganisz, sprawdź czy dasz radę posprzątać. Cokolwiek czynisz, musisz umieć to zatrzymać i odwrócić. Bo przecież nigdy nie wiesz, czy obrana droga jest dobra." A to, tak ogólnie, do przemyślenia


[Wojciech Cejrowski "Rio Anaconda"]

A reszta musi być ciszą

<div …

Kilka zdań, a powaliły mnie na kolana, poraziły, wbiły nóż między żebra, wprowadziły niewyobrażalny chaos w emocje, pogruchotały. Podnoszę się, otrzepuję i z całą swoją naiwnością staram się myśleć, że to jakiś zły sen, głupi żart, że wszystko zaraz się wyjaśni i wszystko będzie jak do tej pory. Ale po którymś kroku prowadzącym do starej ścieżki czuję zimny dotyk ostrza i znowu upadam. Najgorsze jest to, że nigdy nikomu nie będę mogła o tym opowiedzieć, wyżalić się, by znaleźć poradę i ulgę. To zbyt mroczna tajemnica, której ciężar pewnie nigdy nie zniknie. Muszę nauczyć się żyć z tą świadomością, a z całej sytuacji postarać się uratować jak najwięcej siebie.
Jak ja sobie z tym poradzę?

Odrzucone prawo dostępu

<div …

Wszystkie wzniosłe uczucia do Niego wróciły by gdybym… gdybym tego chciała. Reakcje uczuciowe są adekwatne do wywołujących je sytuacji. Ale ja nie pozwalam im się rozwinąć. Każde prawidłowe odczucie traktuję jak wirusa, jak zadrę, którą trzeba natychmiast wyrwać, żeby nie narobiła spustoszenia. A ten uwrażliwiony punkt zalać kroplą pogardy, jak spirytusem odkażającym ranę.