Rozmarzona

<div …

Kiedy mogę to wyłączam sobie odbieranie bodźców ze świata zewnętrznego i zaczynam marzyć o czasie, który spędzę z Nim. Z tyłu głowy mieszkają obawy i wątpliwości wiążące się z zaangażowaniem w taki związek, ale przypominają się tylko na chwilę. Marzenia znowu mają moc wywoływania uśmiechu i tkwi w nich chęć spełnienia. Marzę o wspólnym wieczorach na kanapie, wylegiwaniu się na łące, spacerach brzegiem morza, rozmowach w czasie przygotowywania kolacji, porannym piciu kawy, zasypianiu się i budzeniu w naszym łóżku. Marzę o cieple Jego ramion, miękkości ust, błysku w oczach, dźwięku głosu. Marzę o współistnieniu i współprzeżywaniu. A co teraz mam? Wspólne zdjęcie gdy otwieram telefon, wspomnienia i właśnie owe marzenia, bo komunikat o czasowej niedostępności abonenta na trzeci dzień bywa już wkurzający.