Odczucia

<div …

Nie wiem, ale to jakiś dziwny stan emocjonalny. Zasadniczo nie czuję tęsknoty. Mija 7-my tydzień Jego nieobecności, z zasięgiem na Oceanie Indyjskim jest kiepsko, a ja nieszczególnie odczuwam Jego brak. Nie czuję tej specyficznej pustki w sercu i ściskania w dołku na myśl o Nim. Jest normalnie. A z drugiej strony najzwyklej w świecie planuję co będzie fajnym prezentem dla Niego i piszę codzienne SMSy o wszystkim i niczym (na zasadzie odruchu bezwarunkowego, po prostu w normalnej sytuacji bym mu to opowiedziała więc robię to i piszę nie zastanawiając się nad niczym)…

Efekt błyskawicy

<div …

W programie telewizyjnym podpatrzyłam fajny sposób na dekorację ścian czy mebli. Poszukałam w necie i znalazłam idealny motyw dla siebie. W wyobraźni już widziałam efekt końcowy. I wtedy ta myśl przerwała wizualizację. Przecież nie będę już tu długo mieszkać skoro mamy zamiar traktować nasz związek naprawdę poważnie. I co zainwestować w dekorację i za parę miesięcy to zostawić? Czy zrobić to bo świetnie by wyglądało, bo bardzo mi się podoba – co zresztą pewnie zrobię bo to w sumie nie duży koszt. Ale chodzi mi o sam tok myślenia – oto, że od razu nastawiłam się na działanie i w pierwszej chwili nie brałam pod uwagę możliwości zaistnienia znaczących zmian w moim życiu i otoczeniu…

Urywki codzienności

<div …

Pogoda rano była tak zachęcająca do wstania, że zwlokłam się z łóżka dopiero przed południem.
Ciekawe dlaczego rozmiarówka bywa różna. Co z tego, że inna firma, ale rozmiar powinien być zawsze identyczny. Nie przepadam za przymierzaniem, ale zależy mi na tym, żeby każde ubranie dobrze leżało. A kupując bieliznę, jak nigdy przekonałam się o tym, że mając 2 ulubione sklepy muszę w każdym pytać o trochę inny rozmiar bo to dwie różne firmy.
A posiadanie koleżanki fryzjerki skutkuje coraz większymi eksperymentami.
I tak to mój ulubiony dzień tygodnia ma się ku końcowi.

Odległości

<div …

Złapał dziś zasięg w pobliżu Jemenu. Podał przypuszczalny termin dopłynięcia do Chin. Jak sobie to wszystko przeliczyłam to dopiero dotarło do mnie jak wielki jest to przedział czasowy. Rejs z Łotwy do Chin trwa mniej więcej 6 tygodni. Wiedziałam, że powrót to połowa kwietnia, ale dopóki nie precyzowałam czasu to wydawał się być nieistotny(?), rozmyty(?). Teraz czuję się porażona. Minęły dopiero 3 tygodnie na morzu…

Niecierpliwość

<div …

Kiedy coś sobie umyślę, to już, teraz, zaraz, aż kipią we mnie. Przysłowiowe przespanie się z pragnieniem trochę studzi moje zapędy. Ale i tak prędzej czy później dopinam swego. Już parę razy brak cierpliwości okazał się złym doradcą, więc staram się dokonywać przemyślanych wyborów. Ale gdy się na coś naprawdę nastawię, to bardzo rzadko jestem jeszcze wstanie dojść do wniosku, że mój cel jest zbędny.

Uzależnienie

<div …

Nie muszę surfować po internecie codziennie. Mogę wyjechać na urlop i nie będzie brakować mi komputera. Chodzę do pracy i tam komputera nawet nie mam. A jednak w chwili, w której z jakiegoś powodu tracę dostęp do internetu, krew mnie zalewa bo wiem, że większości usterek nie będę potrafiła sama sobie naprawić. Nie muszę mieć komputera i dostępu do internetu, ale muszę mieć świadomość, że jak zajdzie potrzeba to te możliwości mam i że nie jestem odcięta, że mam to swoje okno komunikacji ze światem, dzięki któremu w pewien sposób wyrażam siebie. A na kilka dni właśnie tak się urządziłam na własne "życzenie". Kiedy zrozumiałam, że to koniec i sama sobie nie pomogę to autentycznie miałam coś w rodzaju poczucia straty spowodowanej przez własną bezradność. Wiem, takie słowa o przedmiocie to brzmi jak bluźnierstwo. Prawdę mówiąc podobne mechanizmy emocjonalne zachodzą u mnie w chwili, gdy odtwarzacz nie chce odczytać płyty, kórej właśnie chcę słuchać, kiedy z nieokreślonych przyczyn nie ma mojego ulubionego kanału telewizyjnego… kiedy zostaję pozbawiona możliwości zrobienia czegoś, co sprawi mi przyjemność i co gorsze nie mam na to żadnego wpływu… coś w rodzaju, że panowanie nad sytuacją (nawet tak idiotyczną) daje poczucie bezpieczeństwa…