Kruchość chwili

<div …

Rano nadeszła kolejna tragiczna wiadomość. Zmarł brat mojej mamy. I to już drugi pogrzeb w ciągu tygodnia. Nie zaczął się dobrze ten rok.
Z tego wszystkiego na WOŚP nie chciało mi się iść. Ale byłam zapisana na listę do ewentualnego przypilnowania porządku i opieki nad dzieciakami, w końcu wszystko rozgrywało się na terenie szkoły. Ale w końcu się zebrałam i poszłam i teraz nawet nie żałuję, bo oderwałam się od smutnej rzeczywistości. Wzięłam aparat więc wyszedł mały reportażyk i parę ładnych zdjęć do kolekcji. W końcu życie to tylko chwile i trzeba każdą z nich przeżyć najpełniej…

Odpychane myśli

<div …

O tylu rzeczach mogłabym napisać. Uśmiechnąć się przy tym bo przynoszą satysfakcję, dobre samopoczucie, optymizm. A jednak wydają się nieznaczące i nie warte zapisania. Brakuje mi weny. Są też inne tematy, smutne, których wyrzucenie z siebie może przyniosło by ukojenie. Ale w tych kwestiach wolę udawać, że one nie istnieją. Chociaż przez chwilę udawać jeszcze, że każdy następny dzień będzie miał w sobie tyle samo uśmiechu. Cieszyć się chwilą na ile się da. Przebudzenie już w poniedziałek.

Czarny festiwal

<div …

Co za tydzień?! Zła wiadomość goni złą wiadomość. Śmierć, choroby, niepowodzenia, Jego wyjazd za kilka dni… niby wszystko dotyczy mnie tylko pośrednio, ale jednak ma ogromny wpływ na samopoczucie i sposób myślenia.
Jutro pogrzeb wujka. Potrafię odcinać się od przeżywającego otoczenia i sprawiać żebym czuła jak najmniej, ale tym razem boję się, że za dużo moich doświadczeń może mi się przypomnieć.

Okaz

<div …

Dziś czułam się niczym obiekt muzealny albo jakieś rzadkie zjawisko. Uczniowie urządzali grupowe wycieczki celem obejrzenia nowej pani, a ci odważniejsi zagadywali na bezsensowne tematy byle tylko pogadać. W sumie dzień minął szybko i spokojnie, momentami zabawnie, oby reszta była podobna.

Nowe

<div …

Nowy rok, nowa praca, nowa fryzura, trochę nowa ja, nowe życie czekające za progiem… Dużo tego nowego. Najbliższym dniom będzie towarzyszyć podenerwowanie. To normalne dla mnie w nowych sytuacjach. Bardzo długo trzymam dystans w kontaktach międzyludzkich, a nawet prawie nigdy nie daję się poznać tak naprawdę, więc nie łatwa jest dla mnie aklimatyzacja w nowych miejscach. Ale z drugiej strony chcę już wyjść z domu i spędzać te parę godzin w pracy. Tam nikt nie będzie, niby to normalnych w zdaniach, udowadniał mi jak złego wyboru partnera dokonałam. Takie słowa ranią szczególnie tym, że są oparte tylko o powierzchowności. Przez to znowu wróciły myśli o wyprowadzce.
Create your website with WordPress.com
Rozpocznij