Nienasycona

Dzień był …

Dzień był męczący. Wieczór z nim. Mogłam się wyżalić. On wysłuchał, starał się pocieszyć, podnieść na duchu. Potem jeszcze rozmowa na weselszy temat. Potrzeba mi było tej rozmowy. Czas dobrze wykorzystany, ale jak dla mnie było go mało (to takie chwilowe odczucie pojawiające się po pożegnaniu). W większości jest mi za mało – nie jestem w stanie przesycić się nim. Jego wyjazd przesunie się o tydzień, czyli przyszły tydzień też będzie należał do nas 🙂